Perły Isfahanu

Wydawało się, że przez kilka dni pobytu w Iranie zobaczyliśmy dużo. To prawda. Ale to co mieliśmy zobaczyć dziś, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Krótko mówiąc magia kształtu, koloru, wykorzystania światła zawarta w kunszcie architektonicznym XVII w. Czyli perły Isfahanu. Ale po kolei.
Zwiedzanie zaczęliśmy od Pałacu Czehel Sotun (40 kolumn) wraz z przyległym ogrodem. Wprawdzie zadaszenie pałacu wspierane jest przez 20 kolumn, ale przez ich odbicie w lustrze wodnym basenu wychodzi, że jest ich 40. Wielka sala wewnątrz pałacu ozdobiona jest malowidłami przedstawiającymi życie dworskie i sceny batalistyczne z okresu XVI - XVIII w. oraz miniaturowymi freskami ukazującymi scenki z czasów dawniejszych Imperium Irańskiego. Także na zewnątrz pałacu umieszczone są malowidła wskazujące na wpływy francuskie epoki Safawidów. Otaczający Pałac ogród jest przykładem klasycznego perskiego ogrodu.









Następnie udaliśmy się do nieodległego placu Naqsz-e Dzahan (Obraz Świata), a od 1971 roku pod nazwą Plac Immama (choć powszechna jest ta pierwsza nazwa). Plac zaprojektowany na planie prostokąta  jest ogromny (500x160 m) i ustępuje pod względem wielkości chyba tylko Placowi Tienanmen w Pekinie i Placowi Czerwonemu w w Moskwie. Początkowo znajdował się na na nim bazar, plac ceremonialny czy nawet boisko do gry w polo. Obecnie jest wielkim skwerem z fontanną pośrodku (w której chlapią się rozradowane dzieci), miejscem spacerów mieszkańców i turystów, a na trawnikach tutejsi często rozkładają dywany i biesiadują lub modlą się o właściwych porach, gdy rozbrzmiewa śpiew muezzina z przyległego do Placu Meczetu Imama. Wokół placu z dużą prędkością poruszają się konne dorożki wiozące turystów. Należy wspomnieć jeszcze, że Plac został wpisany na listę UNESCO. Plac otoczony jest arkadowymi budynkami, wewnątrz których znajdują się bazar, kafejki, czy czajchany. Do Placu przylegają perły architektoniczne: Meczet Szacha (obecnie Imama), Pałac Ali Qapu i Meczet Szejcha Lotfollacha. Po kolei je odwiedziliśmy.






Meczt Szacha jest największym meczetem powstałym za panowania Safawidów. Wchodzi się do niego przez 30 metrowy portal z dwoma minaretami, wyłożony pięknymi kaflami w tonacji turkusowej. Wąski korytarz prowadzi na dziedziniec, zorientowany pod kątem w stosunku do wejścia, tak aby wyznaczał kierunek w stronę Mekki, z którego to dziedzińca rozpościera się widok na ejwan z dwoma minaretami prowadzący do głównej sali modlitewnej, którą zwieńcza jedna z największych kopuł w Iranie. Wszystko utrzymane jest w tonacji turkusowej. Po bokach zlokalizowane są medresy (szkoły religijne), których ściany wyłożone są kaflami bardziej tonacji żółtej.
















Pałac Ali Qapu (Najwyższa Brama) to chyba pierwszy 6-kondygnacyjny budynek, który został wybudowany na potrzeby Abbasa I Wielkiego. Jego wsparty 18 drewnianymi kolumnami taras służył szachowi do obserwacji ceremonii na Placu Naqsz-e Dzahan. Obecnie jest doskonałym miejscem widokowym na pobliskie meczety i dalszą okolice, aż po odległe góry. Za tarasem znajduje się sala tronowa, a na najwyższej kondygnacji sala muzyczna o interesującym wystroju ścian i ponoć wspaniałej akustyce. Do sali muzycznej dociera się wąskimi, krętymi schodami. Pałac połączony jest z przeciwległym Meczetem Szacha Lotfollacha tunelem, którym szach swobodnie mógł się do niego przemieszczać. My dostaliśmy się do meczetu poprzez Plac Imama.












Meczet Szejcha Lotfollacha, jako arcydzieło architektury zapiera wdech. Choć jego fasada zewnętrzna może sprawiać gorsze wrażenie w porównaniu do poprzedniego meczetu (m,. in. brak minaretów, bowiem jako osobistemu meczetowi szacha nie były potrzebne), to już wnętrze powala na kolana (w przenośni i dosłownie celem lepszej obserwacji kopuły; niektórzy to nawet kładą się). Wpadające do wnętrza poprzez ażurowe okna światło słoneczne daje niezwykle refleksy, w tym obserwowany, stojąc przy wejściu, świetlny "ogon pawi" na kopule.












Obok "obowiązkowego" programu zwiedzania zapoznaliśmy się również z tutejszym rzemiosłem artystycznym. Odwiedziliśmy pracownie miniatur, gdzie pokazano nam procedurę ich wytwarzania. Była również możliwość zakupu.




W pracowni obrusów zobaczyliśmy pracochłonny proces ich tworzenia (pieczętowania).




Podobnie wysłuchaliśmy prelekcji w pracowni wytwarzania słynnych perskich dywanów, których wartość, poza wybranym materiałem do produkcji, determinuje ilość węzłów na centymetr kwadratowy.


W obu warsztatach częstowano nas herbatą, a w tym ostatnim również ciasteczkami gaz, z zawartością pistacji, wytwarzanymi tylko w Isfahanie.

Odwiedziliśmy również pracownię wytwarzania słynnych isfahańskch turkusowych naczyń, również z prelekcją.




Na koniec dnia jeszcze spacer poprzez bazar, który częściowo był otwarty, mimo piątku.



Do hotelu powróciliśmy idąc m. in. aleją ze szpalerem licznych lampek nad głowami.



Jutro ciąg dalszy zwiedzania Isfahanu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Teheran - muzea i Golestan