Jazd - miasto pustyni

Jazd to niezwykłe miasto położone na wysokości ok. 1200 m npm., na skraju dwóch wielkich pustyń: Wielkiej Słonej i Lota, choć dziś jest metropolią dobijającą do 1 mln mieszkańców, w której dba się o zieleń, to jednak czuć w nim starożytnego ducha pustyni. Tym bardziej, że latem temperatury oscylują około 50C. Dziś było zaledwie 36 - 38C. Istotnym elementem jest fakt, że ze względu na swoje położenie najeźdźcy w ciągu wieków omijali to miasto, przez co zachowało się wiele zabytków. Prześladowani w Persji wyznawcy religii zaratusztriańskiej to tutaj, obok Indii, znaleźli swoje schronienie. Stąd też wiele zabytków związanych z tą religią zachowało się w tym mieście. Zaratusztrianizm lub zaroastryzm jest najstarszą objawioną religią świata. Nazwa pochodzi od proroka Zaratusztry (ok. 1400-1200 pne.). Zaroastryzm był religią imperium irańskiego od VI w pne. do VII w ne. Potem wyznawcy byli prześladowani przez Arabów. Zaroastryzm opiera się na podziale świata na dobro i zło, które nieustannie ze sobą walczą. Drogę do Stwórcy wytyczają dobre myśli, słowa i czyny, co symbolizuje tzw. farawahar. W religii tej świętymi, a zatem tymi, które nie powinny być zanieczyszczone, są ogień, woda i ziemia. O tym mieliśmy się przekonać podczas dzisiejszego naszego zwiedzania. Pierwszą cześć stanowiły zabytki związane z zaratrusztrianizmem. Wieże milczenia to obiekty budowane na wzgórzach celem składania tam zmarłych. Wynikało to z faktu, że zwłoki ludzkie nie mogły zanieczyszczać ziemi. Na wieżach "oczyszczenia" dokonywały sępy. Dopiero same kości wrzucano do wspólnego dołu zlokalizowanego na wieży. Rodzina zmarłego koczowała pod wieżą w specjalnych zabudowaniach przez 3 dni. Sprawą zmarłych zajmowali się na wieżach specjalni, wyznaczeni do tego ludzie. Wieże były osobne dla zmarłych kobiet, osobne dla mężczyzn.

 Wieża żeńska 
Wieża męska i zabudowania dla Rodzin

Wdrapaliśmy się na tę ostatnią, co nie było łatwe zważywszy na 40-stopniowy upał i żadnego cienia.


Wejście do wieży na szczycie

Platforma do układania zwłok i dół na kości

Widok z wieży

Ostatniego takiego "pochówku" dokonano zaledwie 70 lat temu. Obecnie chowa się wyznawców zaroastryzmu w betonowych sarkofagach (aby nie było kontaktu z ziemią). Współczesny cmentarz zaroastrian mieści się u podnóża wież.
Kontynuując zwiedzanie miejsc związanych z religią zaroastrianska udaliśmy się do Świątyni Ognia, w której przechowuje się ogień, który pali się nieprzerwanie od 470 roku ne.



Obok znajduje się muzeum, gdzie mogliśmy zapoznać się z filozofią i obrzędami zaroastryzmu. 

 Frahvahar





Następnie "zmieniliśmy" religię na islam jeśli chodzi o porządek zwiedzania i pojechaliśmy do kolejnego ogrodu na naszej trasie, wpisanego na listę UNESCO, Ogrodu Dowlat Abad, gdzie mogliśmy podziwiać najwyższy łapacz wiatru (badgira) w Iranie, bo 33-metrowy i najdłuższy basen, tzw. houz, bo 200-metrowy.








Następnie odwiedziliśmy miejscową cysternę


i pojechaliśmy potem do kompleksu Amir Czechmaq, który na pierwszy rzut oka wydawać się mógł być meczetem, ale nim nie jest. Jest to rodzaj teatru, tzw. Tekkije, w którym corocznie w miesiącu muharram (właśnie niedawno się skończył) odbywają się uroczystości żałobne związane ze wspomnieniem męczeńskiej śmierci wnuka Mahometa Husajna pod Karbalą w 680 r. Uczestnicy uroczystości w procesji niosą tzw. nahl, konstrukcję drewnianą przypominającą liść palmy pokrytą płótnem żałobnym, co ma symbolizować zawinięcie zwłok Husajna w liście palmy i w nich transport z miejsca męczeństwa.




Po obiedzie zwiedziliśmy XV-wieczny Meczet Piątkowy, w którym podziwialiśmy przede wszystkim turkusowo-niebieskie mozaiki porywające zewnętrzne i wewnętrzne ściany oraz dwa potężne minarety. 









 Można skorzystać z mądrych ksiąg

 To też swoisty rodzaj modlitwy

 Kamienie służące do koncentracji w modlitwie (ten na zdjęciu wyżej chyba ich nie stosował)

Oczywiście do wnętrza wchodzi się bez butów



Część meczetu przeznaczona dla kobiet

Do końca dnia spacerowaliśmy wąskimi uliczkami starego miasta podziwiając zabudowania z drewnianymi drzwiami zaopatrzonymi w koatki osobno dla kobiet i mężczyzn, z wystającymi  co jakiś czas badgirami i kopułami, spotykanymi zbiornikami na wodę. 















Penetrowaliśmy galerie artystyczne i sklepiki, szczególnie zwracając uwagę na tutejszą ceramikę i wyroby z jedwabiu, z których miasto słynie. Po szybkiej lekcji liczebników perskich nie mieliśmy już kłopotów z rozpoznawaniem i odczytywaniem cen produktów. 





Dzień zakończyliśmy herbatą różaną w jednej z kafejek. 


Jutro wybieramy się w kierunku południowo-zachodnim, do Szirazu. 


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan