Kaszan - miasto na jedwabnym szlaku
Piątek. Dla wyznawców Islamu dzień świąteczny. Strzałki na suficie w pokojach hotelowych wskazują kierunek do Mekki, a w szafce przygotowany dywanik do modlitwy.
My obieramy jednak kierunek na południe do Kaszan. Rozstajemy się z Teheranem, choć będziemy tu jeszcze na koniec wyprawy. Powiedziane jest, że Teheran można polubić, albo znienawidzić. My opuszczamy to miasto z mieszanymi odczuciami. Zobaczymy jak będzie dalej. A więc w drogę.
Do Kaszan prowadzi główna trzypasmowa autostrada, która łączy Teheran z Zatoką Perską. W całości jest oświetlona. Jest płatna. Dużych prędkości nie można rozwijać, bo co chwilę fotoradar. Po obu stronach monotonny krajobraz wzgórz wypalonych słońcem. Nieopodal zaczyna się Wielka Pustynia Słona.
Obok znajdowały się przepiękne łaźnie Sułtana Amira Ahmada.
Po obiedzie w Kaszan, podczas którego wśród rozlicznych potraw robiły furorę duszony bakłażan, pyszny jogurt i ciasteczka różane, udaliśmy się do Ogrodów Fin. Ogrody te stworzone są przez Abbasa I w XVI w. jako miejsce letniego wypoczynku. Rozbudowane zostały przez Kadżarów. Położone są u podnóża gór na wysokości około 1000 m npm. Wykorzystano tu spływającą z gór wodę, którą rozprowadzono systemem kanałów. Postawiono pawilony (z perskiego kioski) i obsadzono teren cyprysami (dziś niektóre z nich maja 500 lat).
Ciemna stroną ogrodów jest uwięzienie i zamordowanie tu w 1852 roku, na zlecenie Naser ad-Din Szacha Amira Kabira, głównego reformatora kraju.
Niemniej jest tu obecnie dobre miejsce do odpoczynku dla miejscowych i przyjezdnych.
Obok ogrodów rozłożyły się liczne sklepiki i restauracyjki, gdzie można kupić lub serwuje się wodę różaną.
W okolicy wzdłuż chodników ciągną się dalej kanaliki ze spływającą z Ogrodów wodą.
Do Kaszan prowadzi główna trzypasmowa autostrada, która łączy Teheran z Zatoką Perską. W całości jest oświetlona. Jest płatna. Dużych prędkości nie można rozwijać, bo co chwilę fotoradar. Po obu stronach monotonny krajobraz wzgórz wypalonych słońcem. Nieopodal zaczyna się Wielka Pustynia Słona.
W połowie drogi mijamy święte miasto Kom (cel pielgrzymek, miejsce kształcenia teologicznego, rodzinna miejscowość Chomeiniego, skąd rozpoczął rewolucję 1979 roku). Chwila przerwy w przyautostradowym centrum handlowym (otwarte mimo piątku).
Czekolada
Przed Kaszan odbijamy w lewo by zobaczyć podziemne miasto w Nuszabad (miasto dobrej wody). Podziemne miasto to system korytarzy wyrażony na 3 poziomach za czasów dynastii Sasanidów (224 - 651), służący jako schronienie dla mieszkańców na wypadek najazdu wroga. Zapewniono tam, obok schronienia, cysterny na wodę oraz świeże powietrze dzięki tzw. badgirom - kominom wentylacyjnym. Wodę doprowadzano z pobliskich gór podziemnym kanałami, tzw. kanatami.
Cysterna
W niesamowitym upale dotarliśmy do Kaszan. To jedno z najstarszych miast irańskich. Nazwa pochodzi od pierwotnie zamieszkującego tu ludu Kasjanów. To stąd wg legendy mieli wyruszyć do Betlejem Trzej Królowie. Miasto powstało na Jedwabnym Szlaku, co sprawiło jego dynamiczny rozwój. Słynie z wyrobu dywanów, produktów z jedwabiu, płytek ceramicznych i wody różanej. Bogactwo miasta przełożyło się na powstanie rezydencji kupieckich. Zachowane pochodzą głównie z okresu dynastii Kadżarów (XVIII - XIX w.). Jedna z ich - Dom Burdżerih zwiedziliśmy.
Wg legendy pewien młodzieniec pochodzący z ubogiej rodziny starał się o rękę bogatej panny. Ojciec panny zadeklarował: "poślubisz moją córkę jeśli wybudujesz rezydencję bogatszą od mojej". Młodzieniec dopiął swego i dzięki mozolnej pracy wybudował rezydencję, którą właśnie zwiedziliśmy.
Obok znajdowały się przepiękne łaźnie Sułtana Amira Ahmada.
Po obiedzie w Kaszan, podczas którego wśród rozlicznych potraw robiły furorę duszony bakłażan, pyszny jogurt i ciasteczka różane, udaliśmy się do Ogrodów Fin. Ogrody te stworzone są przez Abbasa I w XVI w. jako miejsce letniego wypoczynku. Rozbudowane zostały przez Kadżarów. Położone są u podnóża gór na wysokości około 1000 m npm. Wykorzystano tu spływającą z gór wodę, którą rozprowadzono systemem kanałów. Postawiono pawilony (z perskiego kioski) i obsadzono teren cyprysami (dziś niektóre z nich maja 500 lat).
Niemniej jest tu obecnie dobre miejsce do odpoczynku dla miejscowych i przyjezdnych.
W okolicy wzdłuż chodników ciągną się dalej kanaliki ze spływającą z Ogrodów wodą.
Czasem i w ten sposób wykorzystywanej.
Pod koniec dnia odwiedziliśmy jeszcze jedno szczególne miejsce: Mauzoleum Księcia Ibrahima, czczonego tu jako świętego. Po zdjęciu butów przemaszerowaliśmy przez owe sanktuarium przyglądając się tam zgromadzonym ludziom.
Po zachodzie słońca udaliśmy się do hotelu, który okazał się być na kształt rezydencji.
Dziś już podziękuję mówiąc za miejscowymi: "Hudo hofez", czyli "Niech Bóg zatrzyma Cię w pamięci".
Szab beheir (dobranoc).
A jutro jazda do Jazdu. :)
















































Komentarze
Prześlij komentarz