Tytułem wstępu

Szach-mat. A więc Iran!


Wybieramy się tam, to jest Maria i Tomasz, w kolejnej podróży, bynajmniej nie jako wyrafinowani podróżnicy, ale jako zwykli turyści. I właśnie oczami i odczuciami zwykłych turystów chcielibyśmy w tej krótkiej, bo niespełna dwutygodniowej podróży przybliżyć ten niezwykły kraj. Większość z naszych znajomych po informacji o naszym pomyśle wybrania się tam, pukając się w czoło mówili: "toż to niebezpieczny kraj, i do tego u progu wojny". W istocie, w przekazach medialnych Iran jawi się w najczarniejszych kolorach. Do tego ostatnie doniesienia o rzekomym nalocie irańskich dronów na saudyjską rafinerię i planowane w związku z tym sankcje na Iran dopełniają grozy. Czy jest tak w istocie? Zgłębiając internet w poszukiwaniu informacji o Iranie, można odnieść zgoła inne wrażenie. Iran bowiem to niesamowity kraj, bardzo przyjaźnie nastawionych do przybyszów ludzi, i do tego... najbezpieczniejszy w tym regionie świata. Kraj bogaty w historię, tradycję i kulturę, z przebogatymi zabytkami - pałaców, meczetów, których próżno szukać w takiej skali w ościennych krajach. Kraj wielkich metropolii i biednych małych wiosek. Kraj wysokich ośnieżonych szczytów na północy, pustynnych wyżyn centralnych, po gorące wybrzeże Zatoki Perskiej. Kraj, w którym zgiełk licznych bazarów miesza się z rozbrzmiewającym śpiewem muezzinów. Kraj, w którym zapach przypraw miesza się z kolei ze smakiem nieznanych dla nas potraw. Kraj, nazywany krajem tysiąca i jednej szklanek herbaty. Popijając tę herbatę, siedząc na przepięknym perskim dywanie można przenieść do krainy fantastycznych doznań. Czy tak jest? Zobaczymy. Jedziemy zatem odkrywać te cuda. A zawarty w tytule baśniowy "perski dywan" niech zatem przeniesie nas do tej niezwykłej krainy. 
A więc w drogę!
Zaczynamy o świcie 25 września. O 7:15 wylatujemy z podkrakowskich Balic Bombardierem austriackich linii lotniczych"Austrian" do Wiednia, skąd po kilkugodzinnej przerwie odlecimy Airbusem tych samych linii do Teheranu. Tu powinniśmy zameldować się ok. 19:00 lokalnego czasu.
Różnica czasu między Polską (czas letni) a Iranem wynosi +1,5 h (tak, tak godzina i pół - tak mają). Tak więc już wieczorem pierwsze starcie z Iranem, a nazajutrz zaczniemy jego eksplorację, z której to (mamy nadzieję) będziemy mogli zdawać relację. Słowo nadzieja, choć postawione w nawiasie jest tu jak najbardziej na miejscu i bardzo ważne. Wiadomo, że Iran blokuje dostęp do światowych portali internetowych. Ale zobaczymy, może damy radę!
W głębokim skrócie:zmierzamy przebyć trasę (patrz mapka poniżej): Teheran - Kaszan - Jazd -Sziraz - Isfahan - Teheran.


Tak więc do zobaczenia na trasie.
PS. Nim jednak zameldujemy się w Iranie, w następnym poście garść informacji o tym kraju, czyli "Iran w pigułce".


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan