Hudo hofez, Iran

Hudo hofez, Iran! Niech Bóg zatrzyma cię w pamięci. My Iran na pewno zatrzymamy w pamięci. Zobaczyliśmy tu bowiem wiele, przeżyliśmy tu wiele pozytywnych wrażeń i przede wszystkim obaliliśmy krążące o tym kraju mity i nieprawdziwe stereotypy. Zobaczyliśmy wiele, ale pozostaje niedosyt. Jest tu jeszcze wiele do zobaczenia. Może tu jeszcze wrócimy? Ale tymczasem opuszczamy ten gościnny kraj.
Jeszcze "rzutem na taśmę" zobaczyliśmy nowoczesny obiekt, który jest symbolem Teheranu: Wieża Wolności. Położona w zachodniej części miasta, została wybudowana w 1971 roku z okazji 2500-lecia Imperium Perskiego.


Zachodzące słońce uświadomiło nam rychłe zakończenie podróży.


Pożegnaliśmy też inny charakterystyczny nowoczesny obiekt Teheranu: wieżę telewizyjną.



To dowodzi, że w Iranie historia, tradycje i zabytki łączą się z teraźniejszością i nowoczesnością.
Kończąc nasza podróż, w blasku zachodzącego słońca staraliśmy się jeszcze łapać typowe dla tutejszego krajobrazu kształty.


Przybyliśmy na Międzynarodowe Lotnisko Imama Chomeiniego kierując się do


I tu spotkaliśmy się z jeszcze jedną irańską ciekawostką: kontrola bezpieczeństwa jest osobna dla kobiet i mężczyzn (kobiety przechodzą przez osobne bramki). Do tego są tu dwie kontrole bezpieczeństwa.
I wtedy dopiero można kierować się do Gate. Podczas podróży przez Iran przyzwyczailiśmy się już, ze pokoje modlitwy (osobne dla mężczyzn, osobne dla kobiet) sąsiadują często z toaletami, czyli miejscami"mycia rąk ", ale żeby przy każdej Gate?!


I w takiej scenerii oczekiwaliśmy na nasz lot do Wiednia.


W samolocie powtórka z rozrywki. Ledwie samolot oderwał się od ziemi, żadna z niewiast, w tym obywatelki Iranu nie miała już chusty na głowie. A podczas rozdawania przez stewardesy bardzo wczesnego śniadania i pytania o wybór napoju, dało się słyszeć ze strony irańskich pasażerów: "white or red wine please".
W Wiedniu, z racji długiego czasu oczekiwania na lot do Krakowa, była okazja do wspominania na gorąco dopiero co przeżytych irańskch wrażeń.
W końcu, dzięki uprzejmości Austrian Airlines "odfrunęliśmy" śmigłowym Bombardierem do Krakowa, do którego przybyliśmy po zaledwie 40 minutach.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan