Isfahan, czyli połowa świata

Wsiedliśmy dziś na nasz "Perski Dywan" i polecieliśmy daleko, bo aż 470 km na północ do miasta Isfahan, trzeciego co do wielkości miasta Iranu, liczącego ok. 2 mln mieszkańców. Isfahan leży u podnóża gór Zagros nad rzeką Zajadne, która płynie okresowo (my mieliśmy szczęście, bo nam płynęła) , a jak płynie to znika w niedalekich bagnach.
 "Lecieliśmy" tam pół dnia przemierzając suche, górzyste tereny, co jakiś czas przeplatane oazami różnorakich upraw.







Na trasie z racji koniecznych postojów mogliśmy zapoznać się z lokalnym folklorem, przede wszystkim w zakresie gastronomicznym, to jest z formą spożywania posiłków. 




Podstawą wszelkiego jedzenia jest potężna micha ryżu z szafranem i rodzynkami. Wszelkie potrawy spożywa się tu łyżką i widelcem. Nóż jest rzadkością. 


W sklepie na przydrożnej stacji benzynowej można zakupić różne zielska.



Inną ciekawostką jest połączenie pokoju modlitwy w przydrożnych barach z toaletą. Oczywiście osobne dla kobiet i mężczyzn. Przy okazji nie mówi się tu, że chce się skorzystać z toalety, tylko że chce się umyć ręce. 



Tak więc jechaliśmy pół dnia. 
A słowo "pół" ma dzisiaj również znaczenie w  odniesieniu do tytułu posta. Co bowiem ma Isfahan do świata i do tego jego połowy? Otóż, miasto to jest nazywane przez tutejszych jako połowa świata (nesf-e dzahan) ze względu na wielokulturowość jego mieszkańców. Żyją tu Muzułmanie, Żydzi, Chrześcijanie, Zaratusztrianie oraz wiele mniejszości narodowych. Do tego jest najpiękniejszym miastem w Iranie, a niejedno miasto na świecie mogłoby pozazdrościć atrakcji turystycznych. Świetność swą zawdzięcza przede wszystkim władcy Safawidów Abbasowi I Wielkiemu, który stworzył tu wielki plac, a wokół niego wybudował pałac, ogrody, meczet, a także będące perełkami mosty.
I od mostów zaczęliśmy dziś zapoznanie się z Isfahanem, w którym zatrzymamy się jeszcze dwa dni.
Isfahan ma 11 mostów, z których 4 są zabytkami. My zobaczyliśmy bliżej trzy z nich. 

Tzw. Most Miejski (Szachrestan) z czasów sasanidzkich (III - VII w. ).



Most Chodzu, 120-metrowy z XVII w., dwupoziomowy, miejsce spotkań młodych, okazja do ochłody w nurtach rzeki. Jest to też miejsce prezentacji artystycznych co niektórych. W dolnej kondygnacji mostu rozbrzmiewały dziś chóralne śpiewy. Jak widać - również dobre miejsce do palenia fajki wodnej. 









Most Trzydziestu Trzech Łuków, 300- metrowy z XVI w. , również tętnicy życiem wieczorem. 




Wieczór zakończyliśmy w przyhotelowym czajchanie pysznym lodami szafranowymi z dodatkiem pistacji wraz z oczywiście esencjonalną herbatką. W tle szemrzące fontanny i uspokajająca irańska muzyka z głośników. Do późna duża liczba przesiadujących tu i relaksujących się Irańczyków, często całymi rodzinami, z dziećmi. Wszak zaczyna się weekend - jutro świąteczny piątek. 





Jutro kolejne perełki Isfahanu. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan