Isfahan - od islamu po chrześcijaństwo

Dziś jest sobota. Rankiem udaliśmy się do Meczetu Piątkowego. I dzień tygodnia w nazwie meczetu nie ma większego znaczenia. Owszem, muzułmanie obchodzą swój świąteczny dzień w piątek, ale równie dobrze mógłby to być wtorek czy środa i zawsze meczet byłby piątkowy. Arabska nazwa piątku bowiem (dżome) oznacza dokładnie : zbierać się na modlitwę. A, że muzułmanie wybrali taki, a nie inny dzień, który jednocześnie jest pierwszym dniem tygodnia, to meczet jest piątkowy, czyli gromadzący na modlitwie. W każdym większym mieście, gdzie jest więcej meczetów, jeden zawsze jest piątkowy i jest on odpowiednikiem naszej katedry.
Meczet Piątkowy w Isfahanie pochodzi z XI w. i potem był dobudowywany w kolejnych wiekach, najwięcej w XIV w. stanowiąc pewien kompleks o powierzchni 20tys. m2. Wyróżnia się dużym placem 60x50 m, wokół którego rozmieszczone są ejwany, które miały różne przeznaczenie. Mimo, że islam zakłada równość wszystkich ludzi, pierwszy ejwan gromadził na modlitwie ludzi zamożnych, drugi nauczycieli, trzeci uczniów, a czwarty, najmniej ozdobny - pozostałych. Jednym z najciekawszych elementów meczetu jest pięknie zdobiony mihrab. W najstarszej części meczetu są monumentalne pomieszczenia z masywnymi, na kształt romańskich kolumnami (poprawnie to ta sama epoka).








 

W części meczetu jest sala, w których odbywają się modły w zimne zimowe dni. 


Obok meczetu znajduje się "salon mody" dla kobiet.




Następnie przeprawiliśmy się na drugą stronę rzeki Zajadne, gdzie położone są nowsze i zamożniejsze dzielnice Isfahanu.
Najpierw odwiedziliśmy ciekawy obiekt, jakim jest... gołębnik. Otóż gołębniki w Iranie, a szczególnie w Isfahanie pełniły ważna rolę. Hodowano w nich gołębie, bynajmniej nie na mięso, ani do celów pocztowych, tylko na... guano, którym nawożono okoliczne pola, szczególnie pod uprawy melonów. Niegdyś w Isfahanie było około 3000 takich gołębników. Dziś jest podobno ok. 300. W jednym gołębniku potrafiono zmieścić od 12 do 14 tys. gołębi!
Spenetrowaliśmy gołębnik spotykając 3 gołębie i z zatkanym nosem wdrapaliśmy się na szczyt.





Kolejnym punktem dnia była dzielnica ormiańska Nowa Dżulfa. Skąd Ormianie w Isfahanie? Otóż po deportacji 40 tys. Ormian z miasta Stara Dżulfa, Abbas I Wielki  dał im schronienie, przydzielając teren na osiedlenie się. Zrobił to z rozmysłem, bo wiedział, że Ormianie wniosą wkład w rozwój miasta. Zwolnił ich z podatku i dał wolność w zakresie religii. Dzielnice nazwano właśnie Nowa Dżulfa. Ormianie wybudowali tu kościół o nazwie Vank, czyli Zbawiciela. Ujmujące jest jego wnętrze pokryte malowidłami przedstawiającymi sceny z życia Chrystusa, sceny że Starego Testamentu. Najciekawsze malowidło przedstawia sąd ostateczny.







Obok kościoła postawiono pomnik upamiętniający turecki Holokaust Ormian w 1915 r.


Zwiedziliśmy również usytuowane obok kościoła muzeum, w którym eksponowane są dokumenty, szaty, przedmioty liturgiczne, ormiańskie dzieła sztuki.






Eksponowana jest tutaj również najmniejsza książka świata i inskrypcja na włosie ludzkim, którą odczytuje się pod mikroskopem.




Po intensywnym zwiedzaniu udaliśmy się na obiad do... łaźni.  Starą łaźnię zlokalizowaną na starym mieście adaptowano na restaurację, którą kunsztownie urządzono, co wraz z pysznym irańskim jedzeniem dawało rozkosz duchową po trudach dnia.






Po krótkiej sjeście pobuszowaliśmy jeszcze po bazarze, by sesją wieczorną pożegnać się z Isfahanem. Jutro zamykamy nasza pętlę i po przejechaniu kolejnych 440 km,  zameldujemy się ponownie w Teheranie.

Bazar


Płac Imama, czyli Obraz Świata

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan