Teheran Chomeiniego

Z nostalgią opuszczamy przepiękny Isfahan.


Wsiedliśmy ponownie na nasz "Perski dywan", by pokonać tym razem 440 km do Teheranu. W ten sposób zamykamy dziś nasza irańska pętlę.
Przejechaliśmy w poprzek góry Zagros obserwując po drodze zmieniający się krajobraz górski.






Minęlismy odwiedzone przez nas wcześniej Natanz i Kaszan. 


W okolicach miasta Kom zatrzymaliśmy się na chwilę by podziwiać słone jezioro. 




Wreszcie, dotarliśmy do przedmieść Teheranu. Już z daleka rzucał się w oczy położony tuż przy autostradzie olbrzymi kompleks z 4 minaretami - Mauzoleum Ajatollacha Chomeiniego, za sprawną którego dokonała się w Iranie w 1979 roku rewolucja islamska. Chomeini zmarł w 1989 r. Pierwotnie pochowano go gdzie indziej, a po wybudowaniu tego ogromnego mauzoleum, przeniesiono go tutaj. Obok niego w mauzoleum spoczywa jego syn oraz pierwszy prezydent Republiki Islamskiej Rafsandżani. Kompleks stałe jest rozbudowywany. Jest tu m. in. hotel, uniwersytet teologiczny. Doprowadzono tu linię teherańskiego metra.






Z przepychem kompleksu kontrastują porozbijane wokół namioty pielgrzymów.


Wejście do mauzoleum jest osobne dla kobiet, osobne dla mężczyzn. Kobiety obowiązkowo muszą przywdziać czador. Przed wejściem zostawia się w depozycie wszelki bagaż, w tym podręczny oraz buty. Na szczęście aparat fotograficzny można wnieść. Następnie jest kontrola jak na  lotnisku: przejście przez bramkę, obmacywanie. A wszystko pod kontrolą strażnika rewolucji z wycelowanym karabinem. Co do aparatu fotograficznego, to każą zrobić jedno zdjęcie - czy aby nie zdetonuje! Wreszcie wchodzi się do wnętrza, które robi jeszcze większe wrażenie niż na zewnątrz. Podłoga wysłana jest dywanami, przy wejściu czerwonymi, bliżej mauzoleum jasnymi. Zwraca uwagę olbrzymia przestrzeń otoczona marmurowymi ścianami i sklepieniami. Całość oświetlona jest wielkimi żyrandolami. Tu kobiety i mężczyźni mogą przebywać razem.







W końcu dochodzi się do samego mauzoleum. Pośrodku jest sarkofag Chomeiniego, obok wspomnianych już jego syna i Rafsandżaniego. Mauzoleum podświetlono na kolor zielony (kolor Islamu). Jest okratowane z szybkami umożliwiającymi oglądanie sarkofagów. W szybkach są otwory przez które można wrzucać pieniądze (ofiara). Podłoga mauzoleum wysłana jest banknotami. 







Obok mauzoleum przesiadują “strażniczki rewolucji", trzymające w rękach zielone miotełki, którymi przeganiają tych, którzy zachowują się niegodnie. Choć trzeba przyznać, że nie ma tam wielkiego sacrum. Dzieci biegają, dorośli głośno rozmawiają przez telefony komórkowe. Uwagę też zwraca fakt, że tłumów tanie było. 



Wychodząc z kompleksu byliśmy nagabywani przez różnego rodzaju sprzedawców oferujących tanie wyroby, np. torebki, czy też lody. 
Po zmroku kompleks poprzez swoje oświetlenie robi również wrażenie. 


Po długiej drodze i "rewolucyjnych" wrażeniach, przybyliśmy do hotelu w Teheranie. Jak się okazało czekała nas jeszcze droga na kolację w stylizowanej, pięknej restauracji. Droga choć niedaleko, ale ze względu na gigantyczne korki zabrała nam 1,5 h. 


Urokliwość restauracji i pyszne jedzenie w pełni zrekompensowały niedogodności.




Jutro ostatni dzień pobytu w Iranie i dalsze zwiedzanie stolicy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan