Post scriptum, czyli irańskie ciekawostki

Trochę minęło czasu od naszego powrotu z Iranu. Porządkując zdjęcia i związane z nimi przeżycia i wrażenia doszedłem do wniosku, że warto podzielić się z czytelnikiem bloga pewnymi ciekawostkami i spostrzeżeniami, na które zabrakło miejsca i czasu podczas pisania bloga w Iranie.
Tak więc zaczynajmy: Iran od A do Z.

A jak Ajatollachowie.
A konkretnie dwóch: Chomeini - twórca republiki islamskiej i Chamenei - obecny przywódca duchowy. Są wszędzie. Gdzie się nie obrócić, można zobaczyć ich wizerunki.





A - jak autostrady.
Jak już wcześniej pisano są szerokie, z szerokim sięgającym często kilkuset metrów pasem zieleni, a raczej pustyni. Są płatne. Często można spotkać posterunki policyjne i częste kontrole pojazdów, oznakowania są dwujęzyczne (na szczęście).








B - jak badgiry i C -  jak cysterny.
Badgiry - starożytny wynalazek służący do ochładzania powietrza w pomieszczeniach. Taka dawna klimatyzacja. Cysterna - podziemna komora do gromadzenia wody, to podstawowa budowla w każdym mieście. Jest ich nieraz wiele.



B - jak budownictwo.
Nowoczesne budownictwo musi uwzględniać fakt, ze Iran leży w strefie sejsmicznej. Stąd budowę nowoczesnych bloków zaczyna się do konstrukcji stalowych, które następnie obudowuje się materiałem budowlanym.




D - jak dywany.
Iran - to rzeczywiście kraj dywanów. Dywany nie tylko wyściełają posadzki meczetów, domostw, ale można je spotkać także na parkanach posesji.


D - jak dżiny
Dżiny to potoczna nazwa unoszących się tumanów pyłu w formie zawirowań na obszarach pustynnych i półpustynnych, co mieliśmy okazję obserwować.


I - jak informacja turystyczna.
Takowa oczywiście istnieje, czasem w śmiesznej formie, ale istnieje.


J - jak jedzenie.
O jedzeniu napisano w tym blogu już wiele. Podstawa to kopa ryżu. Mięsa to baranina i kurczak. No i oczywiście chleb.




Wśród napojów króluje zdecydowanie herbata słodzona dużą ilością cukru na patykach.



Furorę robią wszelkiego rodzaju napoje na bazie jogurtu.



Miejscowi chętnie popijają piwo, choć jest tylko bezalkoholowe. Na pierwszy rzut oka puszki z tym napojem jak i ich zawartość sprawiają wrażenie prawdziwego piwa. Napisy typu: "feel the moment - Big Bear" potęgują to wrażenie. A kto tam odróżni "bear od beer". Dopiero pierwszy łyk rozwiewa wątpliwości.





Wzięcie mają także znienawidzone produkty dzikiego zachodu, oczywiście w miejscowej wersji językowej (choć zachęta do wypicia jest w języku angielskim).



K - jak koran
Jako, że Iran jest państwem religijnym, wszystko co z koranem widoczne jest na każdym kroku: kierunek modlitwy (w stronę Mekki), egzemplarz Koranu w hotelach, wersety z koranu na płotach, oznaki nakazanego miesiąca żałoby na ulicach.






Przy wejściu do meczetu napisy informują o zasadach właściwego ubioru.





Obserwowaliśmy dość często przy meczetach kampanie "nawracania",





Niezłym za to wynalazkiem jest skupianie się na modlitwie poprzez wpatrywanie się w kamień, który pobiera się z pojemnika usytuowanego przy wejściu do meczetu.



K - jak klepsydry.
Ciekawym jest przedstawienie zdjęcia zmarłego na klepsydrze za młodu i w wieku dojrzałym (może ktoś rozpozna zmarłego znanego z ławy szkolnej).


K - jak kurioza.
Sposób zabezpieczenia kranu przed kradzieżą.

M - jak męczennicy.
Powszechnym jest publiczne pokazywanie portretów męczenników: na budynkach, przy drodze, a nawet przy WC.



P - jak pieniądze.
Nawet pokaźna kupka banknotów bogactwa nie czyni. Za to na każdym nominale wizerunek Chomeiniego.




P - jak pokoje modlitw.
Jak już napisano są powszechne, a często zlokalizowane są przy WC. Stąd nam obcokrajowcom zdarzało się wdepnąć nie tam gdzie trzeba za potrzebą.







P - jak pomoc społeczna.
Pomoc społeczna jest powszechna. Często na ulicach można spotkać specjalnie oznakowane pojemniki, do których wrzucać można datki na pomoc dla potrzebujących.


P - jak pomysłowość.
Irańczycy są pomysłowym narodem.
Kołatki dla mężczyzn i kobiet (wydają różny dźwięk, przez co można odróżnić kto kołacze)

Centralny dozownik na mydło w toaletach publicznych


Jak z uschłego drzewa można wyczarować rzeźbę

Imbryk o kilku dziubkach (a to już nie wiem po co)

R - jak ruch uliczny
Jest niesamowity. W miastach tworzą się przepotężne korki. Najlepszym sposobem przebrnięcia przez nie to wszechobecne motocykle. Nas urzekły te z osłoną przeciwsłoneczną.




W niektórych miastach Iranu zauważyliśmy oryginalną, nowoczesną sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach.
S - jak samochody.
Dominują rodzime, nam nieznane marki, często już bardzo leciwe.






S - jak styl życia.
Tężyzna fizyczna, fajka wodna i odpoczynek.





Ci na zdjęciu przejęli styl życia Irańczyków ;)

Odpoczywać też można na cmentarzu (i do tego polskim)

S - jak systemy nawadniające.
Wszyscy w Iranie wiedzą jak ważna dla życia jest woda. Stąd stworzenie powszechnych systemów nawadniających, osobliwe czasem wykorzystywanych.




 Udogodnienie dla wysiadających z autobusu przy przekraczaniu kanału nawadniającego

Świetlne ostrzeżenie przed kanałem nawadniającym
S - jak szkoła.
Urzekły nas jednolite ubrania uczniów (porządek musi być!)


Z - jak złoto.
Bazary, niezależnie od różnorodności towarów, kipią złotem.



I na koniec Z - jak znaki drogowe i informacyjne. 
Garść przykładów:                                       Znaki drogowe




Oznakowanie ulic i domów



Oznakowania informacyjne



I nich mi kto powie: panowie na prawo, panie na lewo, czy odwrotnie?

W marzeniach pozostało powrócić do Iranu i posmakować go więcej. Czasem marzenia się spełniają.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Do starożytnych korzeni Iranu

Perły Isfahanu

Teheran - muzea i Golestan